Przymiotniki pełnią w języku debaty publicznej ważną rolę. Mówienie o korupcji politycznej lub pożytecznych idiotach jest bezpieczne, ale sugestywne. Przymiotnik daje dużą swobodę propagandzistom.

W sprawie Ukrainy mamy zalew przymiotników tak duży, że praktycznie blokuje on debatę publiczną. Wśród masy propagandowych tekstów, które mają budować front jedności narodowej, moją uwagę przykuł tekst Pawła Kowala o pożytecznych idiotach.

Aby się tej propagandzie przeciwstawić, należy przede wszystkim poznać prawdę.

 

Gospodarka, głupcze.

 

Obecna sytuacja Ukrainy jest wszystkim dość dobrze znana (w końcu od tygodni to jest głównym tematem mediów). Jednak jeden z kluczowych aspektów sytuacji jest jakoś dziwnie ignorowany. Nie da się zrozumieć tego kryzysu bez uwzględnienia sytuacji gospodarczej. A co się aktualnie dzieje w tej dziedzinie? Ukraina została oddana na pastwę MFW i ma zamiar rozpocząć antyspołeczne „reformy”, które zapewne skończą się tragicznie. Gdzie są krytycy polityki MFW? Czemu nagle wszyscy umilkli? Dlaczego „zawróconego” Sachsa, który wyparł się haniebnej roli w podboju ekonomicznym Polski stać nagle jedynie na zalecenia ostrożności?

 

W podlinkowanym wyżej artykule Jeffrey Sachs opisuje sytuację Ukrainy w sposób rozsądny i wyważony, starannie jednak unikając krytyki fundamentów ekonomicznych obecnego kryzysu.

 

Sachs apeluje o to, aby zachód uznał w swym stanowisku nie tylko konieczność przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy, ale także zasadność interesów i obaw Rosji.
Pisze wprost, że zachodni przywódcy powinni uświadomić przywódcom w Kijowie - że to Rosja jest ich potężnym sąsiadem, głównym partnerem handlowym, źródłem surowców energetycznych oraz największym wierzycielem. Nie jest zatem możliwe budowanie Ukrainy w izolacji wobec Rosji.

 

Dalej Sachs pisze o tym, że Rosjanie wyciągnęli słuszne wnioski z kryzysu lat 90-tych i wiedzą już, że do Amerykanów nie można mieć zaufania w kwestiach narodowych interesów Rosji. Jego zdaniem zasadne są także obawy Rosji wobec ekspansji stosujących podwójne standardy NATO i UE.

 

Ukraina z kolei znajduje się w obecnie w bardzo trudnej sytuacji gospodarczej. Deficyt na rachunku obrotów bieżących Ukrainy w tym roku szacuje się na około 13,5 miliardy dolarów. Konflikt z Rosją spowoduje dalsze gwałtowne zwiększanie problemów finansowych. Przemysł Ukrainy jest silnie powiązany z Rosją, a państwo jest całkowicie uzależnione od Rosjienergetycznie. Celem Unii Europejskiej nie powinno być zatem oderwanie Ukrainy od Rosji, ale rozwój więzi gospodarczych między Unią Europejską, Rosją , Ukrainą i innymi państwami w Eurazji. Ta szersza współpraca będzie również – zdaniem Sachsa – korzystna dla Unii Europejskiej, dzięki rozszerzeniu rynków zbytu dla produktów i technologii europejskich.
Oczywiste korzyści dla Ukrainy i Rosji wiążą się z możliwością modernizacji przemysłu z wykorzystaniem zachodnich technologii.Jaka ma być w tej układance rola USA? Stany Zjednoczone – tak jak UE, Rosja i Ukraina mają – zdaniem Sachsa - interes w rozwoju ładu międzynarodowego opartego na współpracy.

 

Najwyraźniej Sachs nadal wierzy w to, że USA są „obrońcą demokracji”. Naiwne to i głupie przekonanie. A w obecnej sytuacji wyjątkowo szkodliwe.

 

 Przezwyciężyć infantylizm.

 

Dlaczego w polemice z Pawłem Kowalem omawiam artykuł Sachsa? Sięgnąłem po niego, chcąc pokazać aspekty rzeczywistości, które Paweł Kowal całkowicie ignoruje. Jednak przy okazji zauważyłem uderzające podobieństwo Kowala i Sachsa w ich infantylnym widzeniu świata.

 

Małe dziecko wierzy w to, że wszyscy ludzie są dobrzy i mają dobre intencje. Na tym etapie jest Sachs (a tak przynajmniej wynika z jego publicystyki) – sądząc, że jedynym problemem jest likwidacja niepotrzebnych nieporozumień.

 

Gdy dziecko dorasta, rodzice muszą mu uświadomić, że w świecie istnieje zło i wpoić potrzebę wyboru dobra. Służą temu między innymi baśnie czytane/opowiadane w dzieciństwie. Świat dziecka staje się czarno-biały. Takim jest też świat wyłaniający się z tekstu Pawła Kowala.

 

 

 

Na wyświechtany banał wygląda stwierdzenie, że dorosłość wiąże się z odpowiedzialnością. Jednak jest to prawda, której nie wolno ignorować. Odpowiedzialność zaś wiąże się z obowiązkiem dostrzegania innych osób, ich potrzeb i motywacji. Nie należy tak rozumianej odpowiedzialności mylić z odpersonalizowanym podporządkowaniem. W czasach zimnej wojny mieliśmy dwie strony, które zwierały szeregi, podporządkowując swe działania dobru „swojego” systemu. Oczywiście każda ze stron twierdziła, że co dobre dla socjalizmu/kapitalizmu, to dobre dla żyjących w tym systemie osób. Kwestią sporną było tylko to, który system jest lepszy.

 

Obecny kryzys wydaje się być triumfem takiego prymitywnego myślenia przeniesionego z tamtej epoki. Dlatego w tych analizach i wzajemnych oskarżeniach staje się zupełnie nieistotny los Ukraińców, którzy po prostu chcieliby żyć w godnych warunkach. Ich bunt był związany z chęcią przyłączenia się do dostatniej Unii Europejskiej.

 

Naród kluczem do zwycięstwa

To jest wręcz niesamowite, jak skutecznie udaje się tym politycznym troglodytom, rządzącym światem, powstrzymywać rozwój społeczeństw zgodny z personalistycznym paradygmatem. W swoich gierkach starannie unikają ofiar w ludziach (a przynajmniej starają się je ukrywać lub – w ostateczności – usprawiedliwiać). Dlaczego? Bo nie chcą wzbudzać wątpliwości, czy aby na pewno ich działania biorą pod uwagę dobro ludzi. Strategia Rosji jest skuteczna, póki walczy ona z pojedynczymi, złymi osobnikami („faszystami”) i/lub opanowanym przez nich państwem. Strategia ta załamałaby się, gdyby była skierowana wprost przeciw normalnym ludziom – mieszkańcom Ukrainy.

 

Prostym i skutecznym sposobem powstrzymania Rosji jest więc pozbawienie jej podstawowego oręża: usprawiedliwienia działaniem dla dobra mieszkańców Ukrainy. To wymagałoby oczywiście przyznania, że Ukraina stała się ofiarą ekonomicznej agresji, odsunięcia od władzy nacjonalistów i zbudowania porozumienia społecznego, obejmującego wszystkie grupy społeczne zamieszkujące Ukrainę. Trudno sobie wyobrazić, aby fakty dokonane na Krymie zaistniały w sytuacji budowania porozumienia na drodze negocjacji. Gdyby politykom „zachodu” zależało na dobru Ukraińców, zrobiliby krok wstecz i zmienili retorykę. Może zamiast „poskramiać zapędy Rosji”, należałoby skończyć z traktowaniem narodu ukraińskiego jak pionka w międzynarodowej rozgrywce?

 

Może należałoby Ukraińcom uświadomić, że powinni wyzbyć się upowskich zapędów i przestać liczyć na to, że dobrobyt przyniosą im bankierzy? Próba odizolowania Ukrainy od Rosji przy pomocy nacjonalistów z jednej strony i bankierów z MFW z drugiej, nie jest ani w interesie Ukraińców, ani w interesie Polski. Czyim interesom służą więc „pożyteczni idioci” w rodzaju Pawła Kowala?

 

Jerzy Wawro dla portalu argumenty.net

22-03-2014