Koreańczycy zostali oskarżeni o cyberatak na Sony Pictures” ("Guardians of Peace") . Północnokoreańskie władze wydały w związku z tym oświadczenie: Nie wiemy, gdzie w USA jest firma Sony Pictures i co zrobiła, że stała się celem ataku i nie uważamy, że musimy to wiedzieć. Wiemy jednak, że Sony Pictures jest producentem filmu, który wspiera akt terrorystyczny i rani godność najwyższego przywódcy.

Hakerzy udostępnili w internecie kopie filmów produkcji Sony Pictures. Niektóre z nich nie miały jeszcze nawet premiery kinowej. Opublikowano także prywatne dane gwiazd filmu, współpracujących z wytwórnią, dane (w tym loginy hasła do komputerów firmowych i numery ubezpieczenia, wynagrodzenia) pracowników firmy iniepublikowane scenariusze filmowe.

Najbardziej upokarzające dla wytwórni jest opublikowanie fragmentów korespondencji, z opiniami o aktorach. Na przykład w korespondencji między jednym prezesów Sony i producentem z Hollywood, Angelina Jolie została opisana jako "zepsuty bachor bez talentu".



 

To nie jest pierwszy udany atak na Sony (trzy lata temu skradziono dane o kontach użytkowników PlayStation). Widać więc systemy bezpieczeństwa tej firmy nie są najlepsze. Może więc w ramach prewencji darowaliby sobie obrażanie Koreańczyków? ;-)