Szara strefa to obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z działalności niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp.

Jest to zjawisko niekorzystne, gdyż powoduje zaburzenie konkurencji poprzez nierówne opodatkowanie, działa demoralizująco i zmniejsza wpływy podatkowe państwa. Próby walczenia z nią z wykorzystaniem Krzywa Laffera są wątpliwe – pokazuje to eksperyment ukraiński.

W Polsce szara strefa generuje obroty rzędu 400 mld złotych. Aż 1/3 małych firm zatrudnia pracowników na czarno. Zamyka się co roku setki tysięcy małych firm – część z nich przechodzi do szarej strefy.

W Unii Europejskiej szara strefa jest szacowana na 2,1 biliona euro. Szara strefa króluje na południu Europy, oraz na jej wschodzie. Podobno pracuje w niej aż połowa Rosjan.

W Polsce szara strefa jest wymuszana przez państwo, poprzez system podatkowy proporcjonalnie najbardziej opodatkowujący najmniejsze przedsiębiorstwa (składka ZUS). Rządowa walka z „umowami śmieciowymi” tylko wzmocni te procesy.

Szarą strefę zmniejsza nieco rozwój płatności elektronicznych (choć działa to też w drugą stronę – hamując ten rozwój).

Drastyczne zmniejszenie jest możliwe dzięki likwidacji opodatkowania pracy oraz przyjęciu porozumienia społecznego, które promowałoby zasady etyki w gospodarce.

 

Prawie całość majątku świata znów znajdzie się w rękach niewielkiej mniejszości – twierdzi Thomas Picketty w bestselerze „Capital in the XXI Century” . Książkę omawia Aleksander Piński na portalu obserwatorfinansowy.pl.

Wszystkie wykresy z książki są dostępne za darmo: http://piketty.pse.ens.fr/en/capital21c2

Z tego bogatego zbioru pochodzi wykres pokazujący różnicę między krajami anglosaskimi, a krajami w których funkcjonuje kapitalizm bliższy ideałom społecznej gospodarki rynkowej.

Według BIS od początku kryzysu zadłużenie na świecie wzrosło o 40% i przekroczyło $100 bilionów. Z tego na rząd USA przypada $12 bln (wzrost blisko trzykrotny). W tym czasie spadła wartość akcji i przeciętna rentowność obligacji. Widać więc, że działania rządów nie rozwiązały żadnych fundamentalnych problemów, a jedynie były kupowaniem czasu.

Poniższa grafika pokazuje długu publicznego w proporcji do PKB w 2013 roku (źródło: Wikipedia):

Image

Ostatnie działania Putina są dla większości ludzi zachodu kompletnie niezrozumiałe. W zasadzie tylko jedna kwestia nie budzi wątpliwości: Putin chce odbudować rosyjskie imperium. Aby zrozumieć działania Putina, wystarczy więc zadać sobie pytanie jak skutecznie można dokonać upragnionego przez niego dzieła.

 

Twory sztuczne są kosztowne i nietrwałe. Rozwój ludzkości ma swoją dynamikę i wygrywają ci, którzy nadają impet rodzącym się procesom historycznym. ZSRR powstał właśnie w ten sposób. Wykorzystano reakcję ludzi skrzywdzonych przez dynamicznie rozwijający się kapitalizm oraz bunt przeciw tradycyjnemu porządkowi, w którym zwykły człowiek stawał się mięsem armatnim. Nie brakowało wówczas intelektualistów, którzy krytykując zastaną rzeczywistość, zastanawiali się nad możliwością jej zmiany. Dzięki temu wywołana rewolucja miała jasne podstawy ideologiczne i nie przerodziła się w anarchię.

 

Obecny kryzys nie ma się nijak do tego, co doświadczali ludzie w przeszłości, ale dla sytych społeczeństw zachodu subiektywnie może być równie bolesny. Rozwój internetu sprawia, że pełna fałszu oficjalna historia jest odrzucana. Ludzie mają dość arogancji „panów świata” nie liczących się z ofiarami swych knowań. Zaczynają odczuwać skutki nienasyconej chciwości bankierów. Tęsknią za trwałymi wartościami, niszczonymi przez liberałów i zboczeńców. Coraz silniejsza jest krytyka NWO. Coraz więcej informacji i refleksji pozwalających zbudować alternatywę.

Dla szarego człowieka tego typu informacje mogą co najwyżej zwiększać świadomość tego, co się w świecie dzieje. Człowiek potężny, mający ambitne cele i środki do ich osiągania będzie je traktował jak klocki do budowy zwycięskiej strategii.

Puls Biznesu publikuje opinie wydawców na temat e-booków. Popularność e-booków nie zagrozi książce drukowanej. Nic nie wskazuje na to, żeby e-booki miały w przyszłości wyprzeć tradycyjne książki. W USA sprzedaż e-booków po dynamicznym wzroście w pewnym momencie się ustabilizowała. Nie wyparły one książek papierowych, tylko z nimi współistnieją. Podobnego procesu należy się spodziewać również i u nas. Wydaje nam się nawet, że jedno medium pomaga drugiemu: jeżeli ktoś czyta e-booki, sięga również po książki papierowe.

 

 fot. Bloomberg